Wirus nie odpuszcza. Biedna emi sie meczy. Kaszle i nos zawalony. Ja juz sie tez zarazilam polylajac to i owo z aspiratora i z przytulania chorej zochy. Oby dzieci zdrowe zawsze jakos tak sie mysli. Ale jak dbac o dzieci jak samemu sie nie ma sily.
Z emi bylam juz u pl i na razie wirus. Goraczki nie ma wiec jestesmy na sprayach do nosa. Poza tym alergia pokarmows tak jej dowalila ze jest w plamach jak oparzeniowych. Steryd daje juz 4 dni i nie jest duzo lepiej. Emi duzo gada. Guga baba dada lala i oby tak dalej. Tylko nie chce siedziec. Chyba szybciej zacznie raczkowac niz siedziec. Wije sie jak wegorz albo po prostu leci na nos. martwi mnie .
A cieszy fakt ze taka madra. Nie lubi obych i placze , wyciaga do mnie rece gdy ja marcin trzyma, a jak mowie gdzie kaczusie to szuka karuzeli wzrokiem. Jest przekochana. Zosia zas to zosia. Gadula. Trzeba ja przegadac by sluchala. Ona zawsze ma cos waznego do powiedzenia. Oczywiscie jak kazda matka uwielbiammoje dzieci i zeby tylko zdrowe byly
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz